Koniec 25-letniej hossy?

Koniec 25-letniej hossy?

główny analityk Bankier.pl

Bill Gross- guru rynku obligacji – obwieścił dziś koniec trwającej od ponad ćwierćwiecza hossy na amerykańskim rynku obligacji skarbowych. Problem w tym, że w ostatnich latach kres tego mega-trendu ogłaszano już wielokrotnie. Jak dotąd przedwcześnie.

„Bessa na rynku obligacji dziś potwierdzona. Linie długoterminowego, 25-letniego trendu zostały przełamane w przypadku 5- i 10-letnich obligacji skarbowych” – ten lakoniczny, lecz potężny w treści wpis został umieszczony w oficjalnym profilu twitterowym firmy Janus Henderson – pracodawcy Grossa.

Gross: Bond bear market confirmed today. 25 year long-term trendlines broken in 5yr and 10yr maturity Treasuries.

— Janus Henderson U.S. (@JHIAdvisorsUS) January 9, 2018

We wtorek wieczorem rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych rosła o prawie 7 punktów bazowych, do niemal 2,55%. To najwyższy poziom od marca 2017 roku.

Bill Gross ogłasza początek bessy na amerykańskich obligacjach. Jeśli tak, to dłużników czekają ciężkie czasy… pic.twitter.com/GhA7kDtXYa

— Krzysztof Kolany (@kkolany) January 9, 2018

Bill Gross zwany bywa „królem obligacji”. To człowiek, który przez ponad trzy dekady w ramach Pacific Investment Management Company zarządzał największym funduszem obligacji na świecie i regularnie bił na głowę większość swojej konkurencji.

Hossa na amerykańskim rynku obligacji skarbowych tak w zasadzie trwa nawet dłużej niż 25 lat, bo jej początki sięgają wczesnych lat 80-tych. Rosnące ceny obligacji objawiają się poprzez coraz niższe rentowności. Jeszcze w roku 1991 rząd Stanów Zjednoczonych pożyczał pieniądze po dziś trudno wyobrażalnym koszcie 9% rocznie.

Lecz kolejne cykle koniunkturalne w USA przynosiły coraz niższe szczyty i coraz niższe dołki rentowności amerykańskich 10-latek. Gdy w roku 2007 wybuchł kryzys na rynku kredytów hipotecznych, 10-letnie Treasuries płaciły jeszcze całkiem rozsądne 5% rocznie. W szczycie obligacyjnej hossy w latach 2013-16 ich rentowność zmalała do zaledwie 1,6%.

Co więcej, pomimo powrotu inflacji i całkiem solidnego wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych ponad siedmiu lat rentowność 10-letnich Treasuries nie może trwale przekroczyć 3%. Jeśli jednak Gross ma rację i rentowności amerykańskich obligacji wreszcie wyrwą się z długoterminowego trendu spadkowego, to właśnie jesteśmy świadkami odwrócenia się pokoleniowego trendu na najważniejszym rynku finansowym świata.

Długoterminowe stopy procentowe zwykły poruszać się w długotrwałych cyklach, trwających po 30-40 lat. Jeśli zatem Bill Gross ma rację, to czeka nas przynajmniej dekada wzrostu rynkowych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. A w konsekwencji na całym świecie.

Ostrzeżenia o rychłym końcu obligacyjnej hossy w Ameryce pojawiają się dość regularnie już od wielu lat (sam także byłem ich autorem). Niemal co roku analitycy z Wall Street spodziewają się, że rentowność amerykańskich obligacji wreszcie zacznie rosnąć. I jak na razie co roku się mylą i tylko obniżają prognozowane poziomy rentowności Treasuries.

Krzysztof Kolany

Źródło:

 
S&P 500 ma nalepszy start roku od 1987

S&P 500 ma nalepszy start roku od 1987

PAP Biznes

Indeksy na giełdach w USA nie przestają rosnąć i ponownie wyznaczały nowe historyczne maksima. Dla S&P 500 to najlepszy początek roku od 1987. Powoli uwaga inwestorów zaczyna się koncentrować na sezonie publikacji wyników finansowych przez amerykańskie spółki.

Dow Jones Industrial na zamknięciu wzrósł o 0,41 proc. do 25.385,80 pkt.S&P 500 zwyżkował o 0,13 proc. do 2.751,29 pkt. Nasdaq Comp. poszedł w górę o 0,09 proc. do 7.163,58 pkt.

(fot. Brendan McDermid / Reuters)

W ostatnich kilku dniach wszystkie główne indeksy amerykańskich giełd pokonały ważne z psychologicznego punktu widzenia poziomy. W przypadku Dow Jones to linia 25.000 pkt., dla S&P 500 to 2.700 pkt., a dla Nasdaq 7000 pkt. W każdym z tych przypadków były to nowe historyczne maksima.

Dla indeksu S&P 500 to najlepszy początek roku od 1987. Wtedy przez większą część roku amerykańskie indeksy mocno zyskiwały, ale warto pamiętać, że w październiku doszło na Wall spektakularnego krachu, który przecenił rynek o kilkadziesiąt procent.

Inwestorów w dobrych nastrojach utrzymuje stan światowej gospodarki – solidne dane makro podtrzymują wiarę w szeroko zakrojone ożywienie. Rynek spodziewa się także wyższych zysków spółek w USA po reformie podatkowej w Stanach, która dodatkowo wzmocni wzrost gospodarczy.

W górę szły kursy detalistów odzieżowych. Jeden z nich – Target – zaraportował za IV kw. wyższy od oczekiwań wzrost sprzedaży (3,4 proc. rdr vs. 0-2 proc.).

Akcje Under Armour straciły na wartości ponad 5 proc., gdyż analitycy Susquehanna obniżyli dla nich rekomendację do „negatywnej” z „neutralnej”.

Po podwyżce rekomendacji i ceny docelowej przez analityków Cowen lekko drożały papiery PayPal.

Sezon publikacji raportów kwartalnych w USA zapoczątkują w piątek duże banki – JP Morgan Chase i Wells Fargo. Sektor finansowy, na czele z pożyczkodawcami, przewodzi we wtorek wzrostom na Wall Street.

Ankietowani przez Bloomberga analitycy spodziewają się wzrostu zysków spółek notowanych na S&P 500 w IV kw. o 11,9 proc., wobec 10,9 proc. dla całego 2017 r. Na 2018 r. rynek szacuje dynamikę zysków na 14,8 proc.

Najniższe zyski ma w 2018 r. wygenerować sektor dóbr podstawowych (6,7 proc.) i opieki zdrowotnej (6,8 proc.), a najwyższe paliwowy (42,7 proc.) i IT (24,7 proc.).

„Mimo, iż widzimy wysokie szanse na korektę na rynku akcji w 2018 r., po mocnej serii wzrostów i przy wysokich wycenach, uważamy za mało prawdopodobne wejście giełd w rynek niedźwiedzia, z uwagi na wspierające otoczenie makro” – ocenili w raporcie z 8. stycznia analitycy Goldman Sachs.

W Europie na zamknięciu Euro Stoxx 50 wzrósł o 0,18 proc., DAX zyskał 0,13 proc., FTSE 100 zwyżkował 0,45 proc., CAC 40 poszedł w górę o 0,67 proc.

10-LATKI USA POWYŻEJ 2,50 PROC., INWESTORZY NERWOWI WOBEC BOJ

Psychologiczną granicę 2,50 proc. przebiły we wtorek, po raz pierwszy od marca, amerykańskie obligacje 10-letnie. Rentowność tych papierów rosła nawet o 5 pb. do 2,53 proc.

Za obligacjami podążają notowania dolara. Kurs EUR/USD spada drugą sesję z rzędu – o 0,5 proc. do 1,192. W pierwszym tygodniu 2018 r. para testowała 2,5-letnie szczyty (1,2092).

„Jeżeli poziom dziesięciolatki 2,50 proc. zostanie bardziej agresywnie przełamany, otworzy się ścieżka do 2,60 proc.” – ocenił Martin van Vliet, starszy strateg ING Bank NV.

„Sytuacja ekonomiczna jest więcej niż sprzyjająca dalszym podwyżkom stóp procentowych przez Fed (…). Ponadto, wsparcie dla amerykańskich papierów ze strony sumy bilansowej Fed powoli się zmniejsza, gdyż nie wszystkie zapadające papiery są reinwestowane na rynku” – wskazał Antoine Bouvet, strateg stóp procentowych Mizuho International Plc.

Rezerwa Federalna od stycznia prowadzi redukcję bilansu na poziomie 20 mld USD miesięcznie. Proporcje długu nie podlegającego rolowaniu to 12 mld USD dla obligacji skarbowych oraz 8 mld USD dla MBS (papiery zabezpieczone hipoteką).

Na koniec tygodnia kolejnym impulsem dla rynku FI mogą być dane o inflacji i sprzedaży detalicznej w USA.

Nieco gołębie stanowisko zaprezentował w poniedziałek wieczorem prezes Fed z Atlanty Raphael Bostic. Jego zdaniem, Rezerwa Federalna powinna kontynuować „powolną redukcję akomodacji”. Jego zdaniem, nie oznacza to scenariusza 3-4 podwyżek stóp proc. rocznie, a raczej 2-3 ruchy w górę.

Pretekstem do pozbywania się papierów rządu USA mogły być wtorkowe działania Banku Japonii.

BoJ obniżył o 10 mld jenów skup obligacji z rynku w segmencie 10-25 lat (do 190 mld) i powyżej 25 lat (do 80 mld). Po tej decyzji japoński jen umacniał się w stosunku do dolara o 0,5 proc. do 112,5.

Decyzja BoJ wywołała spekulacje o ewentualnym ograniczeniu wsparcia dla gospodarki. Z drugiej strony, prezes BoJ Haruhiko Kuroda dał ostatnio wyraźnie do zrozumienia, że inflacja w Japonii znajduje się daleko od 2-proc. celu, a BoJ nie ma zamiaru ograniczać QE.

„Wątpimy, by działania BoJ sygnalizowały poważną zmianę w polityce banku na tym etapie i uważamy, że mają one charakter techniczny” – ocenił Shaun Osborne ze Scotiabank.

BoJ rozważa podwyższenie na posiedzeniu w styczniu prognozy wzrostu PKB Japonii na 2018 r. do 1,5-1,9 proc. z 1,4 proc. obecnie – dowiedziała się we wtorek agencja Kyodo.

BRENT W ZASIĘGU 70 USD ZA BARYŁKĘ, CHOĆ DLA OPEC 60 USD TO JUŻ DUŻO

Ceny ropy naftowej nie opuszczają 2,5-letnich maksimów. Baryłka WTI w dostawach na luty w Nowym Jorku jest wyceniana w okolicach 68 USD, a Brent w dostawach na marzec w Londynie zyskuje blisko 68 USD za baryłkę.

Rosnące ceny surowca rodzą obawy, że na rynek wkroczą kolejni producenci ropy z łupków z USA. Produkcja ropy w USA znajduje się w pobliżu historycznych maksimów z przełomu lat 60 i 70-tych XX w.

„Członkowie OPEC nie chcą, by ceny Brent wzrosły powyżej 60 USD za baryłkę, z uwagi na ropę z łupków” – powiedział we wtorek minister ds. ropy Iranu Bijan Namdar Zanganeh.

Kartel staje się ofiarą własnego sukcesu – jego członkowie w grudniu wypełniali przypisane im kwoty ograniczania wydobycia w sumie w ponad 120-proc. – wynika z nieoficjalnych szacunków.

„W obliczu gwałtowanie spadających zapasów ropy w USA, przy rekordowo wysokim przestrzeganiu polityki cięć przez OPEC, uczestnicy rynku są przekonani, że rynek ropy będzie coraz ciaśniejszy” – uważa Carsten Fritsch, analityk Commerzbanku. (PAP Biznes)

tus/ pr/

Źródło: PAP Biznes
 
Proszę czekać...

Zapisz się do Newslettera

Chcesz być na bieżąco z nowymi produktami i wpisami do Bloga ? Wpisz poniżej swój adres e-mail i nazwę by być na bierząco.