Śląskie Kamienice chcą wejść na rynek główny GPW; planują skup do 2,1 mln akcji własnych

Śląskie Kamienice chcą wejść na rynek główny GPW; planują skup do 2,1 mln akcji własnych

PAP Biznes

Spółka Śląskie Kamienice zwołała na 26 marca NWZ, na którym będzie głosować m.in. nad projektem uchwały o dopuszczenie i wprowadzenie papierów wartościowych spółki do obrotu na rynku regulowanym na GPW. Spółka planuje również skup nie więcej niż 2.083.892 akcji własnych po 0,1 do 12 zł za akcję.

(facebook.com/SlaskieKamienice)

W piątek, o 14:30 za akcje Śląskich Kamienic płacono 3,51 zł.

Śląskie Kamienice zadebiutowały na rynku NewConnect 7 września 2017 r.

Z informacji zamieszczonych na stronie internetowej wynika, że spółka Śląskie Kamienice zajmuje się kupnem kamienic w śląskich miastach, następnie dokonuje generalnego remontu budynków i przygotowuje je do sprzedaży lub wynajmu.(PAP Biznes)

kat/ ana/

Źródło: PAP Biznes
 
Prospekt emisyjny Novaturas zatwierdzony, zostanie opublikowany 26 lutego

Prospekt emisyjny Novaturas zatwierdzony, zostanie opublikowany 26 lutego

PAP Biznes

Bank Litwy zatwierdził 23 lutego prospekt emisyjny Novaturas, operatora turystycznego w krajach bałtyckich, którego akcjonariusze zamierzają przeprowadzić ofertę publiczną i wprowadzić akcje na GPW w Warszawie i Nasdaq w Wilnie – podał Novaturas w komunikacie. Zatwierdzony dokument został notyfikowany do KNF. Spółka planuje go opublikować 26 lutego.

(fot. Krystian Maj / FORUM)

Oferta publiczna Novaturas obejmie 50 proc. istniejących akcji spółki sprzedawanych przez niektórych z jej obecnych akcjonariuszy, w tym przez większościowego akcjonariusza – Central European Tour Operator S.a.r.l. (CETO, podmiot należący do funduszu Polish Enterprise Fund VI, zarządzany przez Enterprise Investors). Novaturas nie planuje podwyższenia kapitału zakładowego i pozyskania dodatkowych środków w ramach oferty.

W przypadku dużego popytu na akcje spółki, CETO może zaoferować dodatkowo pakiet do 16 proc. istniejących akcji. Tym samym, w przypadku objęcia przez inwestorów wszystkich oferowanych akcji, po przeprowadzeniu oferty w posiadaniu nowych inwestorów może znaleźć się 50 proc. akcji spółki w pierwszym scenariuszu lub do 66 proc. akcji w przypadku uruchomienia dodatkowej puli.

Pozostałe akcje należące do obecnych akcjonariuszy mniejszościowych będą objęte umowami zakazu sprzedaży typu lock-up przez okres 540 dni, natomiast akcje należące do CETO będą objęte lock-upem przez okres 180 dni od daty pierwszego notowania akcji spółki na GPW i Nasdaq. Spółka z kolei zobowiąże się do nieprzeprowadzania jakiejkolwiek nowej emisji akcji przez okres 360 dni.

Oferta jest adresowana do inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych w Polsce, na Litwie i w Estonii. Akcje spółki zostaną również zaoferowane wybranym zagranicznym inwestorom instytucjonalnym poza terytorium Stanów Zjednoczonych w oparciu o odpowiednie regulacje.

W ramach planowanej oferty, funkcję globalnego koordynatora oraz współprowadzącego księgę popytu pełni DM PKO BP. Współprowadzącymi księgę popytu są także Trigon DM oraz Swedbank. DM PKO BP ponadto pełni rolę oferującego w Polsce, natomiast Swedbank – na Litwie i w Estonii.

Szczegółowe informacje na temat oferty znajdą się w zatwierdzonym prospekcie, który od 26 lutego będzie dostępny na stronie internetowej spółki oraz na stronach internetowych oferujących DM PKO BP oraz Swedbanku.

W 2017 r. przychody grupy Novaturas wzrosły o blisko 40 proc. rdr, do ponad 141 mln euro. EBITDA w tym okresie sięgnęła 10,6 mln euro, a zysk netto niemal 8,2 mln euro, co w obu przypadkach oznacza prawie dwukrotny wzrost w porównaniu z 2016 r.

Zarząd spółki przewiduje wypłatę dywidendy zaliczkowej w wysokości ok. 6 mln euro w oparciu o zaudytowane wyniki finansowe za I połowę 2018 r. W długim terminie zarząd zakłada rekomendowanie wypłaty dywidendy na poziomie 70–80 proc. zysk netto.(PAP Biznes)

mbl/ ana/

Źródło: PAP Biznes
 
Opel zmodernizował zakład w Tychach i liczy na jego utrzymanie

Opel zmodernizował zakład w Tychach i liczy na jego utrzymanie

PAP

Spółka Opel Manufacturing Poland, która w ostatnich latach prowadziła modernizację swojego zakładu produkcji silników w Tychach, liczy, że zakład po kilku latach przerwy w produkcji będzie mógł ją wznowić.

(fot. Marie Van den Meersschaut / Reporters)

Tyski zakład, który powstał w końcu lat 90. ub. wieku jako fabryka silników japońskiego Isuzu, to obecnie drugi, obok fabryki samochodów w Gliwicach, polski zakład Opla. Gdy jesienią 2013 r. zakłady w Gliwicach i Tychach łączyły się w jedną spółkę, Opel przewidywał modernizację i rozwój tyskiej fabryki silników. Ubiegłoroczne przejęcie Opla przez francuski koncern motoryzacyjny wywołało pytania o plany nowego właściciela wobec zakładu w Tychach, które nie zostały dotąd ogłoszone.

„Przyszłość zakładu w Tychach wydaje mi się na dany moment spokojna i raczej pewna. Oczywiście żadnego zobowiązania tutaj nie mogę podjąć i przekazać, dlatego, że w niedalekiej przyszłości powinno nastąpić bardziej kompleksowe ogłoszenie (strategii PSA wobec Opla – PAP), nie tylko o Tychach” – powiedział w piątek dziennikarzom w Tychach dyrektor generalny Opel Manufacturing Poland Andrzej Korpak.

W piątek spółka podpisała list intencyjny z samorządem Tychów i Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną w sprawie kształcenia zawodowego w tyskich szkołach na potrzeby Opla. Jak mówił dyrektor, to także dowód na to, że tyski zakład ma przed sobą przyszłość. „Kiedy podpisujemy listy intencyjne na długoletnią współpracę to znaczy, że myślimy w długoletniej perspektywie o zakładzie w Tychach” – zapewnił dyrektor.

W Tychach działa zatrudniające ok. 120 osób Centrum Usług Wspólnych Opla, jednak pracownicy produkcyjni tyskiego zakładu zostali przeniesieni do fabryki samochodów w Gliwicach. Sam zakład był natomiast modernizowany pod kątem produkcji nowego silnika.

„Nie jest dla nikogo tajemnicą, że od trzech lat prowadzimy modernizację tego zakładu, podobnie jak nie jest tajemnicą, że modernizują się wszystkie zakłady produkujące silniki samochodowe, ponieważ nowe normy wymuszają pełną modernizację (…). Zrobiliśmy w Tychach pewne modernizacje, jeszcze tam trwają prace – to wszystko ma swój cel” – mówił Korpak, zaznaczając, że zdradzanie konkretnych planów wobec tyskiego zakładu byłoby przedwczesne i niezgodne z regułami korporacyjnymi.

„Jesteśmy teraz po okresie transformacji z Opla amerykańskiego na Opla francuskiego, w związku z czym porządkujemy wszystkie sprawy, dostosowujemy się do wymagań nowego właściciela – kiedy to wszystko będzie zrealizowane, a już jesteśmy na ostatniej prostej, wtedy znowu będziemy trochę bardziej komunikatywni” – zapewnił dyrektor. Podkreślił, że zakłady w Tychach i Gliwicach należy postrzegać w kontekście strategii całego koncernu PSA.

„Walczymy ze wszystkich sił, żeby nasze oba zakłady były konkurencyjne, bo to jest jedyny wymóg, żebyśmy przetrwali. Ale z tą załogą i takimi listami intencyjnymi jak dzisiaj (ws. kształcenia kadr – PAP) szansa wzrasta (…). Warunek nowego modelu w każdym zakładzie jest jeden: trzeba być konkurencyjnym kosztowo – kto robi taniej, lepiej, jakościowo wydajniej – ten ma szansę. To proste zasady, ale realne; dla nas dobre, bo my zawsze byliśmy dobrzy – zarówno w Tychach, jak i w Gliwicach, zawsze wszystkie nasze mierniki należały do najlepszych w koncernie” – powiedział dyrektor.

Opel Manufacturing Poland w Gliwicach i Tychach zatrudnia ok. 3370 osób. W ub. roku gliwicka fabryka wyprodukowała ponad 165,2 tys. samochodów. – o 18 proc. mniej niż w rekordowym dla zakładu 2016 r., kiedy w Gliwicach powstało ponad 201,2 tys. aut. Przedstawiciele firmy tłumaczą, że wielkość produkcji to efekt zapotrzebowania rynku. Na spadek ilości wytworzonych aut wpłynął w dużym stopniu Brexit, co wiąże się z tym, iż rynek brytyjski jest jednym z najważniejszych dla wytwarzanego w Gliwicach Opla Astry piątej generacji.

W związku ze zmniejszeniem produkcji, w lutym gliwicki zakład rozpoczął pracę na dwie zmiany. Spółka tłumaczy, że zmiany organizacyjne są konieczne, aby dostosować poziom produkcji do popytu na rynku, a w efekcie utrzymać wysoki poziom wydajności i konkurencyjności polskiego zakładu. Dla uniknięcia zwolnień dla 190 osób przygotowano program dobrowolnych odejść oraz czasowo oddelegowano 250 pracowników do pracy w zakładzie Opla w niemieckim Ruesselsheim.

„Wysyłamy nadwyżkę pracowników do Niemiec, gdzie akurat jest wdrażany nowy model, a więc przejściowo potrzeba więcej ludzi. Pracownicy i z Tychów, i z Gliwic, mają świetną reputację, w związku z czym każdy chętnie ich przyjmuje” – powiedział dyrektor, oceniając, iż polscy pracownicy chętnie podejmują wyzwanie czasowej pracy za granicą, widząc w tym także szansę swojego rozwoju i nowych doświadczeń.

Opel Manufacturing Poland w Gliwicach, z odziałem w Tychach, to część europejskiej spółki Opel, która w ub. roku została przejęta od amerykańskiego General Motors przez francuską grupę PSA, właściciela marek Citroen i Peugeot. W listopadzie ub. roku nowy właściciel przedstawił plan dla Opla pod nazwą PACE!, zakładający m.in. utrzymanie wszystkich europejskich zakładów tej firmy, poprawę jej konkurencyjności oraz wzmocnienie pozycji rynkowej i osiągnięcie prognozowanych zysków.

Uruchomiona w 1999 r. fabryka silników wysokoprężnych w Tychach należała do japońskiego koncernu Isuzu Motors. W 2002 r. General Motors nabył 60 proc. udziałów w spółce, a wiosną 2013 r. wykupił pozostałe 40 proc. udziałów, stając się 100-procentowym właścicielem fabryki. Konsekwencją tej transakcji było jesienią 2013 r. połączenie fabryki z gliwickim zakładem Opla, pod jedną nazwą General Motors Manufacturing Poland. Obecnie, po przejęciu przez PSA, firma nosi nazwę Opel Manufacturing Poland. (PAP)

autor: Marek Błoński

edytor: Anna Mackiewicz

mab/ amac/

Źródło: PAP
 
Bloomberg o polityce Morawieckiego: Eksperyment gospodarczy inspirowany Pikettym

Bloomberg o polityce Morawieckiego: Eksperyment gospodarczy inspirowany Pikettym

PAP

Inspiracją dla polskiego eksperymentu gospodarczego, który realizuje premier Mateusz Morawicki jest teoria ekonomisty – antykapitalisty Thomasa Piketty’ego; taki program jest wewnętrznie sprzeczny, ale może się okazać, że działa – pisze Bloomberg.

(Kancelaria Prezesa Rady Ministrów)

Nieczęsto bankier, który został konserwatywnym politykiem, cytuje z aprobatą Piketty’ego, ale tak jest w przypadku Morawieckiego. Jego ekonomiczne credo, jak i rządzącej partii PiS, jest oparte na założeniu, że w Polsce należy zmienić model rozwoju, który obecnie opiera się na zagranicznych inwestycjach – wyjaśnia Bloomberg.

Morawiecki cytuje ekonomistów Andreasa Noelkego i Arjana Vliegentharta, którzy dla modelu wschodnioeuropejskiej gospodarki ukuli definicję wolnorynkowe gospodarki zależne. Premier powołuje się też na pojęcie krajów będących w posiadaniu (podmiotów) zagranicznych, które pojawiło się w artykule Piketty’ego i Filipa Novokmeta, opublikowanym w ubiegłym roku – relacjonuje agencja.

Jest to brutalna konstatacja, ale z drugiej strony to realistyczny obraz tego, co się zdarzyło przez ostatnie 25 lat” mówi Morawiecki, cytowany przez Bloomberga „wyprzedaliśmy sporą część naszej gospodarki. Pieniądze są wysysane z Polski w postaci dywidend lub odsetek od kapitału, odsetek od kredytów, depozytów i rachunków bieżących – mówi premier.

Jak wyjaśnia Bloomberg, ta ostatnia teza jest kolejnym odniesieniem do Piketty’ego. W ubiegłym miesiącu antykapitalistyczny ekonomista napisał o odpływie dochodów z Europy Wschodniej, omawiając je jako jeden z powodów ukrytych nierówności: gdy dochody wypływają z kraju, instrumenty pomiaru nierówności nie wyłapują wzrostu zamożności i dochodów – pisze agencja.

Według Morawieckiego odpływ pieniędzy netto wynosi rocznie od 70 do 80 mld złotych i dotyczy głównie sektorów gospodarki o dużej marży, takich jak bankowość, ubezpieczenia i nieruchomości, które są kontrolowane w 40-90 procentach przez podmioty zagraniczne.

Zdaniem premiera zagraniczne inwestycje wprowadziły do polskiej gospodarki korzystny element konkurencyjności, ale powstało za dużo presji konkurencyjnej wywieranej na społeczeństwo, biznes i przedsiębiorców – cytuje Bloomberg szefa polskiego rządu.

Swoją misję Morawiecki definiuje jako powolny zwrot ku gospodarce podmiotowej, co oznacza tymczasowe zaprzestanie prywatyzacji, preferowanie zadłużenia krajowego zamiast zagranicznego (odsetek polskiego długu będącego w posiadaniu zagranicznych inwestorów spadł z 60 proc. do 50 w ciągu ostatnich trzech lat) oraz poleganie na inwestycjach polskich firm państwowych. Przedsiębiorstwa prywatne są bowiem w Polsce za małe i nie są nastawione w wystarczającym stopniu na ekspansję.

Polska gospodarka, wbrew ostrzeżeniom liberalnych ekonomistów, ma się dobrze; Morawiecki chwali się tym, że po raz pierwszy od 30 lat, a może od 130 lat Polska miała w 2017 roku korzystny bilans płatniczy na rachunku bieżącym – relacjonuje Bloomberg.

Jednak PiS może się za bardzo spieszyć z rozdawaniem owoców tej koniunktury oraz uzdrowienia gospodarki europejskiej, które napędziły popyt i obniżyły stopę bezrobocia – ocenia agencja.

Główny ekonomista banku Credit Agricole w Warszawie Jakub Borowski mówi w rozmowie z Bloombergiem, że program PiS doprowadził do wzrostu popytu rzędu 25 mld zł rocznie, ale zastrzega, że taka koncepcja rozwoju, napędzana krajowymi inwestycjami, wymaga zwiększenia stopy oszczędności, podczas gdy społeczna polityka PiS-u prowadzi do jej obniżenia.

Problemem polskich gospodarstw jest to, że nie oszczędzają; a w modelu gospodarki opartym na krajowych inwestycjach to biznes i rząd muszą jakoś zrekompensować ten brak oszczędności – wyjaśnia Borowski. Tymczasem rząd wydaje pieniądze na programy społeczne, które nie redukują biedy w stopniu wystarczającym, by na przykład powstrzymać emigrację.

Zdaniem Borowskiego rząd nie powinien był obniżać ponownie wieku emerytalnego, zwłaszcza, że nie ma do dyspozycji innych źródeł oszczędności – pisze Bloomberg.

Fundamentalną sprzecznością w programie PiS-u jest kontrast pomiędzy socjalistycznym odruchem, nakazującym wydawać pieniądze w okresie dobrej koniunktury, a nastawieniem na krajowe inwestycje i środki. Diagnoza premiera że coś trzeba zrobić, by zwiększyć konwergencję jest poprawna, ale najpierw muszą być krew, pot i łzy – ocenia Borowski.

Na domiar złego skłonność partii rządzącej do generowania konfliktów prowadzi do kolejnych problemów – pisze Bloomberg. Według niedawnego sondażu Narodowego Banku Polskiego menedżerowie narzekają na rosnące bariery, które utrudniają wzrost gospodarczy: brak wykwalifikowanych pracowników będący pochodną obniżenia wieku emerytalnego i niepewny klimat inwestycyjny – kontynuuje agencja.

Ponadto, bardzo znaczącym czynnikiem wzrostu gospodarczego w Polsce jest wykorzystanie środków unijnych; tymczasem cały szereg konfliktów z Unią Europejską zainicjowanych przez PiS grozi uszczupleniem tych funduszy.

Przebudzenie z polskiego słodkiego, gospodarczego snu może być bolesne – ostrzega Bloomberg.

Nie można winić Morawieckiego za wolę wypróbowania innego modelu wzrostu gospodarczego. () Ale może być za wcześnie na to, by przekuwać apele Piketty’ego o bardziej sprawiedliwy (podział) majątku i dystrybuuję dochodów w działania podejmowane przez rząd – konkluduje Bloomberg i przypomina, że gdy skończy się obecny, korzystny cykl ekonomiczny kuszące może się okazać uznanie zmiany modelu gospodarczego za politykę, która zawiodła. Morawiecki i jego rząd nie dają sobie wystarczających środków na realizację celu. (PAP)

fit/ mal/ jbp/

Źródło: PAP
 
Tym będą żyły rynki: w marcu jak w garncu

Tym będą żyły rynki: w marcu jak w garncu

Michał Żuławiński

Przełom lutego i marca na rynkach finansowych upłynie pod znakiem szerokiego zbioru danych podsumowujących poprzedni miesiąc i kwartał. Na GPW pojawią się kolejne wyniki spółek z pierwszej i drugiej linii.

Poniedziałek, 26 lutego

Poniedziałkowe kalendarium makroekonomiczne jest niemal puste. Po południu warto jedynie rzucić okiem na dane dotyczące sprzedaży nowych domów w USA (16.00) oraz na indeks Fed z Dallas (16.30).

Wyniki: Millennium, Emperia

Wtorek, 27 lutego

Przedostatni dzień lutego zainauguruje przegląd sytuacji na węgierskim rynku pracy (09.00). O 10.00 ECB przedstawi dane dotyczące podaży pieniądza oraz dynamiki kredytu w strefie euro. O 14.00 wrócimy nad Balaton, aby zapoznać się z decyzją tamtejszego banku centralnego ws. stóp procentowych (oczekiwania – bez zmian). O tej samej porze w Niemczech pojawią się wstępne dane o inflacji konsumenckiej w lutym. Pół godziny później analogiczny raport nadejdzie z Kanady.

Po południe zdominują Amerykanie. Na pierwszy ogień pójdą dane o zamówieniach na dobra trwałe (14.30) oraz saldo obrotów towarowych (14.30). O 15.00 przekonamy się, o ile podrożały nieruchomości w największych metropoliach USA. Dzień zamkną trzy indeksy: cen nieruchomości FHFA (15.00), nastrojów konsumentów Conference Board (16.00) oraz Fed z Richmond (16.00).

Wyniki: Pekao, Play, Monnari, Apator

Środa, 28 lutego

Sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa w Japonii (00.50) będą pierwszymi danymi, które nadejdą w środę. W sąsiednich Chinach opublikowane zostaną natomiast odczyty „oficjalnych” indeksów PMI dla sektorów przemysłu i usług (02.00).

W Europie w centrum uwagi znajdą się nastroje niemieckich konsumentów (08.00) oraz dynamika PKB Danii i Finlandii (08.00). Z Francji natomiast nadejdą dane o inflacji (08.45) oraz finalny odczyt PKB za ubiegły kwartał (08.45). O tempie wzrostu gospodarczego o 09.30 poinformują także statystycy ze Szwecji, zaś 09.55 poznamy sytuację na niemieckim rynku pracy.

Z naszego punktu widzenia najistotniejszym punktem dnia będzie 10.00, kiedy GUS przedstawi finalne wyliczenia dotyczące dynamiki PKB w czwartym kwartale. Wynik głównego wskaźnika znamy już od Walentynek, teraz ekonomiści wczytywać będą się w strukturę wzrostu polskiego PKB.

O 11.00 Eurostat przedstawi szacunkowe dane o inflacji w strefie euro. O 14.30 natomiast z USA również nadejdą dane o PKB w czwartym kwartale 2017 r. O 16.00 wszystkie oczy skierowane zostaną na Jerome’a Powella. Świeżo upieczony przewodniczący Rezerwy Federalnej zadebiutuje na posiedzeniu komisji Izby Reprezentantów.

Wyniki: Eurocash, mBank, Budimex, GPW,

Czwartek, 1 marca

Marzec rozpocznie się od tradycyjnego przeglądu indeksów PMI dla sektorów przemysłowych czołowych gospodarek. Zaczniemy od Japonii (01.30), krajów ASEAN (01.30) oraz Chin (02.45). Następnie przyjdzie czas na Indie (06.00), Irlandię (07.00), Rosję (07.00), Turcję (08.00), Holandię (09.00), Polskę (09.00), Hiszpanię (09.15), Czechy (09.30), Włochy (09.45), Francję (09.50), Niemcy (09.55), strefę euro (10.00), Grecję (10.00), Wielką Brytanię (10.30) oraz USA (15.45).

Również w czwartek poznamy dane o dynamice PKB w Szwajcarii (07.45), stopie bezrobocia w UE i poszczególnych państwach członkowskich (10.00), a także raport o dochodach i wydatkach Amerykanów (14.30). W największej gospodarce świata opublikowany zostanie także indeks ISM dla przemysłu (16.00).

Wyniki: Amica, Comarch, Famur

Piątek, 2 marca

Ostatni roboczy dzień tygodnia przyniesie paczkę danych z Japonii, w której znajdziemy informacje o stopie bezrobocia (00.30), wydatkach gospodarstw domowych (00.30) oraz inflacji bazowej (00.30). W Europie najważniejsze będą finalne publikacje dotyczące dynamiki PKB w Hiszpanii (09.00), Czechach (09.00) i we Włoszech (10.00). Ostatni makroekonomiczny akcent tygodnia stanowić będzie publikacja danych o wzroście gospodarczym w Kanadzie (14.30).

Michał Żuławiński

Źródło:

 
Proszę czekać...

Zapisz się do Newslettera

Chcesz być na bieżąco z nowymi produktami i wpisami do Bloga ? Wpisz poniżej swój adres e-mail i nazwę by być na bierząco.