Play Communications ma opcję kupna Virgin Mobile Polska

Play Communications ma opcję kupna Virgin Mobile Polska

PAP Biznes

Play Communications podpisał umowę przyznającą mu opcję kupna w 2020 roku Virgin Mobile Polska – poinformował Play Communications w komunikacie.

(Bankier.pl)

Virgin Mobile Polska (VMP) jest największym polskim operatorem wirtualnej sieci ruchomej MVNO. Na koniec roku 2016 posiadał 412.000 klientów.

Podpisane umowy przyznają Play opcję nabycia wszystkich udziałów w VMP w 2020 r. Wycena opcji została oparta o jednoroczne przychody VMP skorygowane o określone elementy.

Inne zawarte przez Play i udziałowców VMP umowy określają warunki przyszłej współpracy pomiędzy Play a VMP.

Strony będą kontynuować współpracę rozpoczętą w momencie powstania VMP przy założeniu, że minimalny poziom gwarantowanych płatności do Play będzie wyższy o około 25 mln zł, osiągając łącznie około 84 mln zł w latach 2018-2021. (PAP Biznes)

pr/

Źródło: PAP Biznes
 
Górnicze firmy liczą na kontrakty w Indiach

Górnicze firmy liczą na kontrakty w Indiach

PAP

Jastrzębska Spółka Węglowa liczy na współpracę z indyjską spółką węglową Coal India Limited m.in. przy odmetanowaniu jednej z tamtejszych kopalń. Projekt jest wśród potencjalnych przedsięwzięć, przy realizacji których polskie firmy górnicze chciałyby współpracować z indyjskimi partnerami.

(fot. REUTERS/Peter Andrews / FORUM)

Perspektywy bliższej współpracy m.in. w dziedzinie górnictwa są jednym z tematów rozpoczętego w poniedziałek w Kalkucie indyjsko-polskiego forum biznesu. Polskiej delegacji przewodniczą wiceministrowie: spraw zagranicznych Marek Magierowski i energii Grzegorz Tobiszowski.

Jak relacjonowali w poniedziałek na Twitterze przedstawiciele Ministerstwa Energii, w swoim wystąpieniu podczas forum wiceminister Tobiszowski podkreślił wieloletnie tradycje i doświadczenie polskich firm w wydobywaniu surowców energetycznych.

Konsekwentnie rozwijamy nowoczesne górnictwo. To jeden z fundamentów budowania stabilnych relacji gospodarczych z zagranicznymi partnerami – mówił Tobiszowski, wyrażając przekonanie, że polski przemysł górniczy może z powodzeniem konkurować na międzynarodowym rynku. Ma ku temu potencjał podkreślił wiceminister.

Według Tobiszowskiego, strona polska może zaoferować indyjskim partnerom m.in. wsparcie merytoryczne, wymianę wiedzy i doświadczeń oraz dostawy rozwiązań technologicznych, maszyn i urządzeń górniczych.

Nasze firmy są gotowe do realizacji dużych przedsięwzięć przemysłowych, a współpraca pomiędzy naszymi krajami może przyczynić się do umocnienia ich pozycji na arenie międzynarodowej – ocenił Tobiszowski.

O możliwość realizacji wspólnych z indyjskimi firmami przedsięwzięć zabiega m.in. Jastrzębska Spółka Węglowa i firmy okołogórnicze, z którymi JSW od lat współpracuje. Polscy partnerzy chcieliby wesprzeć indyjskie górnictwo w rozwiązaniu problemów, z którymi będzie musiało uporać się m.in. podczas planowanej budowy kopalń głębinowych w tym kraju.

Największy tego typu problem dotyczy ogromnej ilości metanu, który pojawia się przy schodzeniu z eksploatacją do niżej położonych pokładów węgla. Polacy mają w tej dziedzinie ogromne doświadczenie, zarówno jeśli chodzi o projektowanie, wdrożenie odmetanowania wraz z budową służącej temu infrastruktury, jak i gospodarczego wykorzystania metanu.

Grupa Kapitałowa JSW przy współpracy ze swoim wieloletnim partnerem – spółką ZOK z grupy EXME Berger Group – będzie zabiegać o kontrakt z fimą Coal India Limited, która zamierza wdrożyć odmetanowanie w jednej ze swoich kopalń. Chodzi o kopalnię głębinową zaprojektowaną i zbudowaną przez Polaków jeszcze w latach 60. XX wieku w pobliżu miejscowości Ranchi.

To kopalnia zaprojektowana przez Polaków; teraz chcemy wejść na ten rynek z polską myślą techniczną. JSW i EXME Berger Group współpracują od wielu lat, wiele podobnych projektów wspólnie już zrealizowaliśmy i z chęcią przeniesiemy nasze bogate doświadczenia na rynek hinduski. Tu jesteśmy niekwestionowanym liderem – skomentował w poniedziałek prezes JSW Daniel Ozon.

Celem Jastrzębskiej Spółki Węglowej jest zwiększenie obecności na rynku hinduskim, a także rozwijanie współpracy m.in. w zakresie wykorzystania metanu. Szansą na to jest przetarg organizowany właśnie przez Coal India Limited.

Indyjski projekt został rozpisany na 9 lat i obejmuje wykonanie modelu złoża gazu, dobór i zaprojektowanie systemu odmetanowania wraz z gospodarczym wykorzystaniem metanu, dostawę i montaż niezbędnych urządzeń, a także wdrożenie systemu odmetanowania wraz z jego późniejszą obsługą.

Chodzi nam o wejście na rynki zagraniczne, a zwłaszcza na rynek hinduski. Widzimy ogromną szansę zarówno dla JSW, jak i firm okołogórniczych, do których my także się zaliczamy – powiedział prezes spółki ZOK Jerzy Berger.

W ramach tego projektu planowane jest nie tylko wdrożenie odmetanowania, ale również wykorzystanie gospodarcze metanu. Przedsięwzięcie jest szansą także dla Jastrzębskich Zakładów Remontowych oraz Centralnego Laboratorium Pomiarowo-Badawczego, które mogłyby uczestniczyć w dalszym etapie prac.

Spółka ZOK należąca do grupy EXME Berger Group jest największą firmą w Polsce zajmującą się kompleksowo odmetanowaniem górotworu kopalń węgla kamiennego, projektowaniem technologii odmetanowania, projektowaniem i budową obiektów oraz urządzeń dla odmetanowania, podziemnymi robotami wiertniczymi oraz zagadnieniami naukowo-badawczymi związanymi z oceną i likwidacją zagrożeń metanowych.

Rozpoczęte w poniedziałek indyjsko-polskie forum w Kalkucie jest kolejnym w ostatnim czasie spotkaniem środowisk gospodarczych obu krajów. W końcu listopada podobne forum odbyło się w New Delhi. Wówczas m.in. katowicki Węglokoks podpisał porozumienie, ustanawiające spółkę przedstawicielem polskich firm okołogórniczych w Indiach. Umowa umożliwia też tworzenie konsorcjów z wieloma firmami, działającymi na rynku okołogórniczym i w handlu surowcami.

Listopadowemu posiedzeniu Polsko-Indyjskiej Wspólnej Komisji ds. Współpracy Gospodarczej oraz Polsko-Indyjskiemu Forum Gospodarczemu towarzyszyła seria spotkań z przedstawicielami indyjskich ministerstw: stali, energii, górnictwa oraz węgla. Podczas tamtej wizyty nastąpiło podpisanie dwóch memorandów o współpracy w zakresie szukania nowych rozwiązań na rynku stalowym i węglowym.

W czasie ubiegłorocznej wizyty w Indiach przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej, firmy Pebeka i Węglokoksu podpisali listy intencyjne o współdziałaniu z firmami indyjskimi. Deklaracje obejmowały ofertę usług polskich firm, takich jak specjalistyczne roboty montażowe czy współpraca w drążeniu tuneli, budowie metra i budowie kopalń „pod klucz” – łącznie z dostawą, remontami i dzierżawą maszyn górniczych. Natomiast indyjski producent stali Essar Steel, który od ośmiu lat korzysta z koksu wytwarzanego w koksowniach grupy JSW, zadeklarował w listopadzie chęć dalszych zakupów tego surowca, nawet do 2030 r.

autor: Marek Błoński

edytor: Anna Mackiewicz

mab/ amac/

Źródło: PAP
 
Przegalińska: Za 10 lat w fabrykach będzie więcej maszyn niż ludzi

Przegalińska: Za 10 lat w fabrykach będzie więcej maszyn niż ludzi

Justyna Smolińska

Chociaż rozwój procesu automatyzacji i robotyzacji pracy w Polsce jest tak naprawdę jeszcze w powijakach, to dyskusja o tym, czy roboty zastąpią ludzką pracę, rozgorzała na dobre. Jakie zawody mogą zostać najszybciej zastąpione przez inteligentne maszyny? Czy robot-współpracownik, to tylko science fiction?

(Volkswagen)

– Ten proces, zastępowania pracy ludzkiej przez różne automaty, maszyny, trwa już od ponad wieku. I oczywiście w fabrykach ten proces się już w znacznym stopniu dokonał. Teraz raczej mówimy o tym, że to jest kolejna fala automatyzacji, kolejna faza, ponieważ ci pracownicy, którzy zajmują się wiedzą, tzw. knowledge workers, czyli lekarze, prawnicy, dziennikarze, pracownicy akademiccy – oni wszyscy również częściowo mogą zostać zastąpieni, albo zostać wspomożeni przez maszyny. I to jest ta nowa faza automatyzacji, w którą teraz wchodzimy – mówi Aleksandra Przegalińska, badaczka rozwoju nowych technologii i sztucznej inteligencji, Akademia im. Leona Koźmińskiego, MIT.

– W fabrykach wyobrażam sobie, że ta zmiana może być bardzo nagła. Za 10 lat, te fabryki będą będą inteligentne i tam będzie oczywiście jakiś komponent ludzki zarządzający całym procesem czy podtrzymujący go, ale jednak wśród tych pracowników będzie więcej maszyn – dodaje Przegalińska.

Czy przeciętny Kowalski powinien czuć się zagrożony? Jak proces automatyzacji pracy może wpłynąć na rynek pracy?

– Myślę, że w kontekście automatyzacji warto też dużo mówić o tym, że nie należy się tego procesu bać, tylko raczej spodziewać się tego, że nastąpi jakaś konieczność przekwalifikowania się i przygotowania się na te nowe technologie, które będą nas wspierać, ale nas z tego rynku nie wyrzucą – mówi badaczka i dodaje: – Dlatego ten proces automatyzacji nie przebiega tak szybko, jak wielu być może by sobie życzyło. Mamy rozmaite społeczne opory, które są z tym związane, więc ja myślę, że nie chodzi o to, aby siłowo forsować takie sytuacje, w których po prostu nagle inwestujemy wszystko, żeby tych ludzi zastąpić, bo to rodzi bardzo wiele innych społecznych problemów. Tylko raczej staramy się budować sobie taką mapę zadań, jeśli chodzi o poszczególne zawody, jakie konkretne umiejętności mogą sobie teraz te zawody przyswoić, żeby być na tę technologiczną zmianę przygotowane, żeby dobrze z maszynami współpracować. I to jest takie duże zadanie i dla sektora publicznego, i dla prywatnego, żeby się na tę zmianę przygotowywać.

Justyna Smolińska

Źródło:

 
Work Service: 25 proc. firm planuje zainwestować w automatyzację

Work Service: 25 proc. firm planuje zainwestować w automatyzację

PAP

25 proc. przedsiębiorców planuje zainwestować w automatyzację pracy i zastąpić część pracowników maszynami lub robotami; nie planuje tego 60 proc. firm – wynika z najnowszego badania Work Service. Jak wskazują eksperci, w najbliższych latach niedobory kadrowe będą uzupełniać cudzoziemcy.

(fot. svedoliver / YAY Foto)

W automatyzację w ciągu najbliższego roku zamierza zainwestować 7 proc. przedsiębiorców; za rok lub dwa lata planuje to zrobić 5 proc. firm; za 2-5 lat – 6 proc. Z kolei blisko 8 proc. planuje zainwestować w automatyzację w odległej przyszłości.

W badaniu zwrócono uwagę, że prognozy GUS „wydają się nieubłagane”. „Do 2050 roku populacja Polski ma się zmniejszyć z poziomu 38 mln do 34 mln ludzi. Oznacza to niższą o 1/9 liczbę ludności, jednak w niektórych regionach spadek ten może wynieść nawet 30 proc.” – podkreślono.

W raporcie zaznaczono, że mniejsza liczba Polaków oznacza coraz mniejszą dostępność pracowników. „Wielu ekspertów widzi nadzieję dla przedsiębiorstw w większym wykorzystaniu nowych technologii” – napisano.

Prezes Work Service Maciej Witucki uważa, że zanim w Polsce nadejdzie era robotyzacji, będziemy musieli poradzić sobie z rosnącymi niedoborami kadrowymi. „Z naszych badań wynika, że skłonność do inwestycji w automatyzację pracy jest ograniczona. Dlatego w rosnącej gospodarce, która generuje tysiące nowych miejsc pracy, a przy tym musi radzić sobie z malejącymi zasobami kadrowymi, kluczową rolę będzie pełnić skuteczna imigracja” – przewiduje w komentarzu do raportu. „Już dziś wiele gałęzi gospodarki jest nasyconych pracownikami zza granicy, a w kolejnych latach ten trend jeszcze się nasili” – dodaje.

W badaniu zwrócono uwagę, że już w 2013 r. dwóch naukowców z Oxford Martin School (Carl Benedikt Frey i Michael Osborne) przewidywało, że 47 proc. miejsc pracy w USA zniknie w ciągu 10-20 lat. „W swojej analizie wskazali oni na nowe technologie, jako dominujący czynniki wpływający na powstanie takiej sytuacji. Jednak nie mówili jedynie o maszynach, ale także o sztucznej inteligencji i algorytmach” – przypomniano.

Z kolei zdaniem naukowców z Uniwersytetu w Oksfordzie przez najbliższą dekadę najbardziej narażeni na zastąpienie pracy ludzkiej przez maszyny są pracownicy call-center, sprzedawcy kredytów, a także kasjerzy w supermarketach.

Dyrektor ds. analiz w Work Service Andrzej Kubisiak podkreślił w komentarzu do badania, że niska skłonność do inwestycji w automatyzację pracy może opóźnić nadejście nowych trendów na nasz rynek. „Obecnie nie mamy zbyt wielu przykładów zastępowania pracy ludzkiej rozwiązaniami opartymi o nowe technologie. Wyjątek mogą stanowić kasy samoobsługowe w sklepach wielkopowierzchniowych czy wypieranie tradycyjnych placówek bankowych przez cyfrowe kanały bankowości” – stwierdził.

Wspomniał o prognozach Boston Consulting Group, które mówią, że do 2025 roku wykorzystanie robotów do zadań produkcyjnych wzrośnie z obecnego poziomu 10 proc. do nawet 25 proc.

Badanie „Postawy pracodawców wobec automatyzacji pracy” zostało przeprowadzone przez firmę Work Service na celowej próbie 105 przedsiębiorstw. Próbę dobrano z ogólnopolskiej bazy klientów Grupy Work Service. Badanie zostało przeprowadzone za pomocą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych CATI w terminie lipiec-sierpień 2017 r. (PAP)

autor: Paweł Żebrowski

pż/ malk/

Źródło: PAP
 
Polacy pożyczyli rządowi rekordową kwotę

Polacy pożyczyli rządowi rekordową kwotę

Maciej Kalwasiński

W 2017 roku Polacy przeznaczyli blisko 7 mld zł na zakup obligacji skarbowych. „To najlepszy wynik na przestrzeni ostatniej dekady” – chwali się Ministerstwo Finansów.

Powrót inflacji i poprawa sytuacji budżetów domowych dzięki lepszej sytuacji na rynku pracy przy utrzymującym się niskim oprocentowaniu depozytów bankowych, spowodowanym niskim poziomem stóp procentowych NBP, skłoniły Polaków do ulokowania rekordowej kwoty w obligacjach skarbowych.

W całym 2017 r. Ministerstwo Finansów pozyskało dzięki temu 6,86 mld zł, najwięcej od ponad dekady. Daje to średnio 571 mln zł miesięcznie, czyli o blisko 50 proc. więcej niż rok wcześniej.

(Ministerstwo Finansów)

Sprzedaż nabrała wyraźnego przyspieszenia pod koniec roku, gdy do oferty dołączyły papiery trzymiesięczne. Ich oprocentowanie, wynoszące 1,5 proc. w skali roku, pozostaje niższe niż inflacja CPI, ale i tak jest konkurencyjne w porównaniu z przeciętną lokatą. W raptem trzy miesiące Polacy przeznaczyli na ich zakup ponad 650 mln zł.

Najpopularniejsze pozostały „dwulatki”, ale ich udział wyraźnie spadł z 77 proc. w 2016 r. do 43 proc. w 2017 r. Większym zainteresowaniem zaczęły się cieszyć chroniące przed inflacją papiery cztero- i dziesięcioletnie – ich łączna sprzedaż była większa o 1 p. proc. niż obligacji dwuletnich i ponad trzykrotnie wyższa niż rok wcześniej.

Niewielki pozostaje za to udział obligacji rodzinnych – dostępnych dla beneficjentów programu „Rodzina 500+”. Na ich zakup przeznaczono w całym ubiegłym roku zaledwie 16,9 mln zł.

Wartość sprzedaży poszczególnych rodzajów obligacji w 2017 r.

Typ obligacji

Kwota pozyskana ze sprzedaży (mln zł)

Udział w łącznej sprzedaży (proc.)

Trzymiesięczne

650,3

9,5

Dwuletnie

2959,6

43,1

Trzyletnie

216,7

3,2

Czteroletnie

2456,9

35,8

Dziesięcioletnie

560,5

8,2

500+

16,9

0,2

Źródło: Ministerstwo Finansów

„Obligacje skarbowe dają gwarancję kapitału, oferują zysk oraz zapewniają elastyczność

w dostępie do zgromadzonych oszczędności. Oferta jest różnorodna pod względem długości oszczędzania, zasad oprocentowania i wypłaty odsetek. Dzięki temu każdy może wybrać produkt dopasowany do własnych preferencji i zapotrzebowania. Rekordowe wyniki sprzedaży pokazują, że Polacy coraz chętniej pomnażają swoje oszczędności wybierając obligacje skarbowe” – komentuje Piotr Nowak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.

Niedawno do zakupów obligacji skarbowych przekonywał premier Mateusz Morawiecki, który stwierdził, że lokowanie oszczędności w obligacjach „to najpewniejsza inwestycja na świecie”.

Maciej Kalwasiński

Źródło:

 
Proszę czekać...

Zapisz się do Newslettera

Chcesz być na bieżąco z nowymi produktami i wpisami do Bloga ? Wpisz poniżej swój adres e-mail i nazwę by być na bierząco.